rozmiar czcionki A A A
czytano 149 razy

O szkoleniu konia „na wolności”

Tradycja czyni jeździectwo pięknym i eleganckim i sprawia, że kojarzy się ono z elitarnymi rozrywkami, jak gra w golfa. Sam sprzęt i typowe otoczenie najczęściej o tym przekonują (a przynajmniej powinny). Jednak ma to swoje złe strony; tu mamy do czynienia z żywym zwierzęciem, które czuje i myśli inaczej niż my. W dodatku, tak naprawdę należy do innego świata. Piłeczka golfowa nie ma nic przeciwko temu, że przez wieki traktuje się ją tak samo, pielęgnując elegancką tradycję gry w golfa. Za to o koniach dowiadujemy się coraz więcej i często okazuje się, że nie każda tradycja służy ich dobru.

 

Internet pozwolił na dynamiczny rozwój społeczności, które zerwały z tradycją i na różne sposoby wprowadziły nowe trendy w życie. W zasadzie nie tyle zrywały one z tradycją, co od podstaw budowały swoją tożsamość. Brała się z mniej lub bardziej charyzmatycznych osobowości, modnych ideologii, naukowej argumentacji, łatwo dostępnych badań i kontaktu z fachowcami, nie ograniczonego odległością geograficzną. Czego dowiodły?

 

Na przykład tego, że można konia szkolić, trenować i wychowywać nie czyniąc mu żadnych szkód związanych z jeżdżeniem na jego grzbiecie. W zasadzie, nawet nie trzeba być w tym celu fachowcem; może nie każdy umie jeździć konno, ale każdy potrafi poruszać się o własnych siłach. Przy odrobinie wysiłku, każdy też umie z koniem rozmawiać.

 

Praca z ziemi jest świetnym testem naszych umiejętności, jeśli pozbawimy się wszystkich sprzętów i innych możliwości kontroli nad koniem. Wtedy działa nam tylko to, co naprawdę potrafimy i wiemy o koniach. Jeśli koń zareaguje na nasz sygnał tak jak się spodziewaliśmy, to znaczy że jest on prawidłowy. Jeśli nie - to nie zrobimy koniowi krzywdy. Dobry sposób na wprowadzenie w życie mądrej zasady: „po pierwsze nie szkodzić".

 

To także możliwość ćwiczenia z każdym koniem, bez względu na jego wiek i wszelkie inne okoliczności. Ze źrebakiem można się bawić, ucząc go myślenia i kontaktu z człowiekiem. Najwcześniejszym etapem takiej pracy jest tak zwany „imprinting", czyli przyzwyczajenie źrebięcia do pewnych czynności w pierwszych godzinach jego życia. Młodego konia przygotowujemy do czegokolwiek, co może go w przyszłości spotkać, nie zakłócając jego rozwoju fizycznego i psychicznego (o ile nie przesadzamy). Z dorosłym i zdrowym koniem także warto poćwiczyć „na własnych nogach", nawet jeśli życie wyznaczyło mu rolę wierzchowca; a stary, czy chory koń, zamiast pójść w odstawkę, może w ten sposób odzyskać siły. Jeśli kogoś zainteresuje los starego i chorego konia.

 

W tym zakresie internet okazał się być bardzo bogatym źródłem informacji, od plotkarskich forów po strony ekspertów w swoich dziedzinach. Z jednej strony łatwo wpaść w pułapkę wyszukiwarek, które każdemu pozwalają poczuć się fachowcem. Ale można  też całkowicie zmienić swój sposób postępowania z końmi, tak aby to one uczyły nas prawdy o swoim świecie.

 

Anna Juchnowicz

Blog o pozytywnym szkoleniu zwierząt: http://klikerlab.pl/

 

Zakaz kopiowania, rozpowszechniania części lub całości bez zgody redakcji KONIE.WORTALE.NET.


Dodaj swój komentarz

Wszelkie prawa zastrzeżone © YES24.PL - Produkcja, pozycjonowanie stron internetowych | System CMS | Wortale tematyczne | mapa witryny | login
MECENAT: kotłownie na słomę, kotły na słomę, na zrębki, na biomasę, miskantus komputery, notebooki, serwis, tworzenie stron www internetowych, Elbląg, telewizja n, iplus Jesteś zainteresowany objęciem mecenatu nad Specjalistyczne wortale tematyczne WWW.WORTALE.NET? Skontaktuj się z nami.