-
Jazda konna - podstawy
Jazda konna nie zawsze bywa łatwa i przyjemna. Z jednego względu, który... -
Ujeżdżenie. Klasyczna sztuka jeździecka
Ujeżdżenie - dla niektórych jest nudne, monotonne. Inni widzą w piękno... -
Skoki przez przeszkody
Skoki przez przeszkody chyba od zawsze przyciągały więcej fanów niż inne... -
Jak zrozumieć konia
Jak odnaleźć wspólny język z koniem i sprawić pracę z nim... -
Kupujemy konia
Gdzie kupić właściewgo konia dla siebie i czego się wystrzegać -
Dobre rady
Kilka sposobów na oporne lub złośliwe konie -
Hodowla w dzisiejszych czasach
Jak wyglada chodowla koni w dzisiejszych czasach. -
Ludzie i konie
Historie z życia wzietę, opisujące konie i ich włacicieli lub oipekunów. -
Przepisy prawne
Rozporządzenie rady w sprawie ochrony zwierząt podczas transportu, Zakres,... -
Koń w służbie człowiekowi
Czym jest hipoterapia?. Formy hipoterapii. Lista schorzeń i niesprawności...
Przypadkowy koń - Iskra
Moje słonko wychowane zostało w stajni sportowej. Wogóle nie planowałam jej kupna, nigdy nie widziałyśmy się na oczy. To był totalny przypadek, że stała się moja. 3 miesiące zanim nabyłam Iskrę, zainteresowana byłam karą 2 letnią kobyłą wielkopolską z białym mlekiem na pysku. Niestety tuż przed kupnem handlarz podniósł mi cenę o 650 zł. Podziękowałam, myślałam że skoro jesteśmy dobrymi znajomymi to nie będzie ze mną takich gierek stosował.
Uniosłam się honorem. Trudno. Nie było mi już nawet żal konia tylko rozgoryczona byłam całą sytuacją.W totalnym załamaniu mój narzeczony zawiózł mnie do stajni gdzie uprawia się skoki. Nie chciałam kompletnie tam jechać bo za te pieniądze które posiadałam mogłam sobie co najwyżej dobre siodło kupić nie konia ze stajni sportowej. W każdym razie gdy rozmawiałam z właścicielem zażenowana zapytałam czy nie miałby starego dziadka po wielu przejściach za psie pieniądze do oddania w dobre ręce. Zaproponował mi źrebaka- 11 miesięcznego.Na miejscu kiedy zobaczyłam kobyłkę serce podskoczyło mi do gardła.
Stało to takie śmieszne z mega dużymi oczami i uszami nastawionymi w moją stronę Wlazłam do boksu obejrzałam ją , podała mi nogi. Kiedy wyszłam od niej nie zamknęłam drzwi. Rozmawiając z właścicielem co to za rasa, jaka cena... klaczka podeszłą do mnie i oparła głowę na moim ramieniu. KONIEC, KAPLICA KOŃ JEST MÓJ. Cena była niska, w dodatku za free przewieziono mi konia 40 km dalej. W poniedziałek ją zobaczyłam, w środę była już moja.
Miałam miesiąc czasu żeby ją ,,sprawdzić"i w razie czego oddać. Jak wiadomo nie było takiej potrzeby.Tego samego dnia przyjechawszy stajnie klaczunia od razu zaaklimatyzowała się ze stadem. Wieczorem położyła się szczęśliwa na sianie, przy mnie i oparła głowę o moje kolana. Uwierzcie mi, nigdy tak nie ryczałam ze szczęścia jak wtedy. Moje marzenie o posiadaniu konia się spełniło.W dodatku łączy na chemia , dziwna więź.. zaufanie. Kocham tą moją cholerę najmocniej na świecie W lipcu minie 2 rok od momentu kiedy jesteśmy razem ;] a we wrześniu kobył kończy 3 lata
Agnieszka .R.











